Smutne zwycięstwo

Dzisiaj wieczorem (12.08.2013) Paweł Fajdek zdobył tytuł mistrza świata w rzucie młotem. I wszystko byłoby świetnie gdyby nie jedno malutkie „ale”. Oglądając transmisję z 14 Lekkoatletycznych Mistrzostw Świata w Moskwie usłyszałam, że autorem sukcesów Polaków w rzucie młotem jest Czesław Cybulski. Zarówno tego najnowszego jak i dawniejszych zwycięstw Kamili Skolimowskiej, Anity Włodarczyk i Szymona Ziółkowskiego.

I tyle jest tej radości, bo to już nie chodzi nawet o to że jedna osoba trenuje kilku zawodników, jest z nimi na dobre i złe. Chodzi o to że w kraju liczącym 38 milionów obywateli nie ma żadnego prawie (dopuszczam drobne wyjątki od tej reguły) zaplecza do uprawiania lekkoatletyki. Żadnego programu „wyławiania” młodych zdolnych i ukierunkowania ich na uprawianie danej dyscypliny. I budowa orlików nic tu nie zmieni. Zresztą gdyby przyjrzeć się bliżej okazałoby się zapewne, że postać taką jak Czesław Cybulski znajdziemy i w innych jakże niemedialnych sportach. Gdzie bez wielkich pieniędzy i rozgłosu odbywa się codzienna praca, która owocuje medalami. Strach pomyśleć co by było gdyby… A przecież Polska to w skali świata bogata północ, którą powinno być stać na budowę infrastruktury i umasowienie sportu wśród obywateli. Jak długo jeszcze będziemy zdobywać medale nie dzięki przemyślanej strategii, lecz dzięki osobistemu uporowi jednego człowieka? (Leszek Blanik biorący rozbieg w szatni, Anita Włodarczyk trenująca pod mostem, Tomasz Kucharski – trzykrotny mistrz olimpijski, zarabiający pomiędzy igrzyskami jako barman, i tak dalej i tym podobne)

Oby na koniec nie okazało się, że na olimpiadzie w roku 2040 wielu medali zdobędą Kowalscy czy Nowakowie startujący w barwach… Wielkiej Brytanii. Bo mniej więcej w tym czasie dorosną dzieci obecnych polskich imigrantów. A jeśli dobrze pamiętam Polacy są drugą największą mniejszością etniczną na wyspach. Brytyjczycy będą się cieszyć, a w Polsce… odbędzie się wielkie narodowe darcie szat. Jak to się stało, że mamy tylko 1 brązowy medal w łucznictwie. Czas mija, nic się nie zmienia. Od powszechnego uprawiania sportu są ciągle ważniejsze sprawy: kto jest większym patriotą i czyj dziadek gdzie poległ. Czyli jak zwykle i tradycyjnie Polska swoja szansę po prostu prze… śpi.